Hanna Lis
  • Siła spokoju Tadeusza Mazowieckiego

    “Mazowieckiemu należy się łuk triumfalny” - powie jutro w Gazecie Wyborczej Adam Michnik. Wywiad z założycielem i byłym naczelnym Wyborczej zamajaczył zbyt krótko na portalu gazety (redakcyjny falstart), abym mogła poznać argumentację Michnika, co jednak w najmniejszym stopniu nie unieważnia mojego przekonania, że postulat to absolutnie trafiony. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Łapy precz od moich dzieci

    Swój do swego ciągnie, nie jestem więc w najmniejszym stopniu zaskoczona faktem, że oto zawiązał się sojusz portalu braci Karnowskich z brukowcami. Jedni i drudzy przecież budują biznesplany swoich medialnych przedsięwzięć na – w ich mniemaniu – najbardziej dochodowym w Polsce towarze. Na “hejcie”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Hiena roku dla braci Karnowskich

    Zgodnie z zasadą "nie ruszaj gówna, bo śmierdzi: nigdy nie uległam pokusie (a bywała niekiedy silna) skomentowania jakiegokolwiek tekstu opublikowanego w internetowym ścieku braci Karnowskich. Nie od dziś wiadomo, że specialite de la maison ich (nie)wesołego portaliku jest plucie, szczucie i miotanie oszczerstwami, nic w ich wykonaniu nie powinno więc dziwić. A jednak. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wspólnie pomóżmy Beacie. Zbieramy pieniądze na jej rehabilitację

    W niedzielę 30 czerwca w Parku Zdrojowym w Konstancinie organizujemy rodzinny piknik i koncert charytatywny, z którego dochód przeznaczony zostanie na rehabilitację i leczenie fantastycznej młodej kobiety – rehabilitantki i fizjoterapeutki Beaty Jałochy. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Otwórzcie oczy

    Moja Babcia była amazonką (udana mastektomia - dożyła 89 lat), mój Dziadek zmarł na raka, tak jak i mój Ojciec. Boję się raka, nienawidzę go, ale i jakoś tam szanuję, jak szanuje się strasznego, silnego wroga. Może dlatego, że zdążyłam go dobrze poznać, nigdy nie ośmielę się z niego żartować. To frustrujące, że wciąż są ludzie, którzy nie widzą różnicy między “zrobieniem sobie cycków”, a rekonstrukcją piersi po ratującej życie operacji. CZYTAJ WIĘCEJ
  • O technologii powstawania tekstów w kolorowej prasie. Odcinek pierwszy

    Zwykle nie reaguję na wyssane z palca teksty, które pojawiają się o mnie w kolorowej prasie. Dziś doszłam do wniosku (mocno spóźnionego, sądząc po kolejnej takiej publikacji), że brak reakcji jest przyzwoleniem na kolejne erupcje nieskrępowanej wyobraźni redaktorów niektórych czasopism. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Pobudka

    Witam wszystkich po przerwie i przepraszam za przedwczesny (bo rozpoczęty jeszcze jesienią) blogowy sen zimowy. Po posypaniu głowy popiołem czas na podziękowania, które jak psu buda (a PiS-owi Gowin) należą się posłance Krystynie Pawłowicz za to, że wyrwała mnie z przedłużającego się stanu błogiej hibernacji. Wiadro lodowatej wody w fazie głebokiego REM nie należy do przyjemności, ale przyjęłam je z pokorą, a nawet swoistą ulgą, świadoma, że łagodne pobrzękiwanie budzika niewiele by tu wskórało. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Czas na dynię

    Długo to od siebie odganiałam. Wrzesień niepostrzeżenie stał się październikiem, jednak niezgorsze jak na tę porę roku temperatury pozwalały mi żyć w błogim złudzeniu, że to jeszcze nie teraz, że jeszcze nie całkiem. Przychodzi jednak taka chwila w życiu osobników ciepłolubnych (do ktorych bezdyskusyjnie się zaliczam), że żadne zaklęcia nie działają, żadne próby wyparcia oczywistej oczywistości nie skutkują i trzeba sobie w końcu uczciwie powiedzieć: to koniec. CZYTAJ WIĘCEJ
  • NIE. Niech nie milczą. Niech wszyscy się dowiedzą. Nie chrońmy psychopatów, sadystów, dewiantów, choleryków

    “Szokujące wyznanie znanej aktorki” czytam późną nocą na jednym z portali. W dobie, w której zdaniem wydawców prasy i internetu na miano szokującego zasługuje wyznanie, że zapłaciło się mandat za złe parkowanie, większego szoku się nie spodziewam, a jednak czytam dalej. Czytam i dowiaduję się, że gwiazda polskiego kina była “bita, poniżana i upokarzana przez męża”. Czy jestem zszokowana? Nie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wielkie greckie wakacje

    W ostatnich dniach nie zaglądałam do komputera w celach innych niż wygooglowanie dobrej knajpy w okolicy czy wartej zachodu nowej książki. Przez pierwszy dzień walczyłam z mniej lub bardziej wyraźnym syndromem odstawienia, ale szybko okazało się, że pytanie “co tam panie w polityce” wcale nie wymaga natychmiastowej odpowiedzi. Więcej – w ogóle odpowiedzi nie wymaga. CZYTAJ WIĘCEJ